Pracownicy Mniejszych Ośrodków Kulturalnych w Większych Ośrodkach Miejskich
Blog o codzienności trochę mniejszych instytucji kulturalnych - a więc blog z historiami wesołymi a ogromnie przez to smutnymi.
nauka gry na mandolinach
http://www.sierpc.com.pl/
sobota, 13 grudnia 2014
„Kultura została poddana w najmniejszym stopniu mechanizmom rynkowym.” Mówi jeden z Raportów o Stanie Kultury. "O RLY?" odpowiadają Pracownicy Mniejszych Ośrodków Kulturalnych
Autor:
Pracownicy Mniejszych Ośrodków Kulturalnych w Większych Ośrodkach Miejskich
o
13:47
Brak komentarzy:
niedziela, 7 grudnia 2014
wszyscy jesteśmy populistami
Jest taki czas, gdy każdy z nas staje się trochę populistą. Zazwyczaj czas ten przypada na okolice świąt Bożego Narodzenia i Sylwestra.
To właśnie wtedy na zebraniach dyrekcja przedstawia sprawozdania finansowe. Dowiadujemy się ile wydaliśmy na materiały plastyczne i środki czystości. Jaką częścią budżetu całej jednostki są nasze wynagrodzenia i dlaczego nie powinniśmy narzekać na ich wysokość. Jest to także czas rozliczeń. Jako starzy wyjadacze nie mamy już złudzeń. Nie rozlicza się nas z naszych działań, z pomysłów i osiągnięć. Rozlicza się nas z wykonania planu finansowego na upływający rok. Ile zarobiliśmy, a ile powinniśmy byli zarobić. Czy w porównaniu z zeszłymi latami zanotowaliśmy wzrost czy spadek samofinansowania. Liczby nie kłamią i są bezlitosne, a słupki w sposób bezwzględny wskazują na naszą porażkę.
A przecież w przyszłym roku musimy zarobić jeszcze więcej - w końcu w strategię rozwoju na lata następne wpisany mamy wzrost samofinansowania. Obowiązkowo i obligatoryjnie. Systematycznie. Aż nastąpi dzień ostateczny i sfinansujemy wszystko. A potem się rozwiążemy i upadniemy, bo co będziemy robić wtedy, gdy osiągniemy upragnione 100% samofinansowania?
Ale wróćmy do sprawy populizmu. Bo w dniach, w których zakup dodatkowych sztalug wydaje się być szaleństwem, które narusza i tak wątłą stabilność finansową twojej jednostki, dowiadujesz się, że w tym roku (podobnie jak w kolejnych) miasto urządza imprezę sylwestrową. Imprezę dla mieszkańców, która w dodatku będzie transmitowana na cały świat. Jej koszt? Ponad cztery miliony. Miasto, bagatela, wyda ze swojej kasy na ową imprezę koło dwóch milionów.
A budżet roczny Mniejszego Ośrodka Kulturalnego w Większym Mieście? Plus minus dwa miliony.
Czasem tylko fakt, że musimy brać nielegalne, bezpłatne i nieistniejące nadgodziny sprawia, że nie wyszliśmy jeszcze na ulice i nie zablokowaliśmy miejskiej imprezy sylwestrowej.
Autor:
Pracownicy Mniejszych Ośrodków Kulturalnych w Większych Ośrodkach Miejskich
o
11:14
Brak komentarzy:
piątek, 14 listopada 2014
Samofinansowanie
"Zgodnie z ustawą organizator czyli gmina nie musi
całkowicie finansować działalności instytucji". To
właśnie te słowa powinny widnieć nad drzwiami prowadzącymi do
każdej instytucji kultury. Nimi powinny być opatrzone wszystkie
druki wychodzące z naszych instytucji, każdy list, umowa, każda
ulotka czy plakat.
Bo nie ma słów, które bardziej niż te wpływałyby na naszą
rzeczywistość. Nikt nas nie musi finansować w całości. W końcu
przecież mamy granty, mamy dotacje ministerialne, czasem jakiś bank
otworzy konkurs grantowy. Mamy także, nieodnalezionych jeszcze, ale
przecież istniejących gdzieś tam, w wysokich wieżowcach ze szkła,
sponsorów, do których wystarczy tylko dotrzeć.
Gdzieś na horyzoncie majaczą te magiczne słowa, które co miesiąc wypowiada dyrekcja: "SAMOFINANSOWANIE".
Bo przecież możemy sami na siebie zarabiać, prawda?
Jak? To proste:
Możemy wynajmować sale na pezentacje. Tak, to etycznie naganne,
ale z czegoś prąd trzeba zapłacić. Przyjeżdzają do nas
sprzedawcy-prezentwerzy w szarych garniturach, z wagami, miarami,
garnkami, pościelą z wielbłąda albo merynosow. Nie bierzemy dużo,
kilkadziesiąt złotych za godzinę. Czasem w przerwie zdążymy
szepnąć klientom, których przecież znamy, bo przychodzą do nas
na kurs komputerowy, na kawę, na plotki - proszę nic nie kupować.
Możemy także organizować wydarzenia artystyczne. Takie,
oczywiście, które na siebie zarobią a może nawet przyniosą
dochód. Codziennie przychodza propozycje od agencji - wystarczy
tylko sięgnąć i voila! Taki zespół coverowy "XYZ",
który jest przez swoją agencję reklamowany hasłem "wyśmienita
zabawa za niewygórowaną cenę!", a w programie którego
znajdują się:
Szalone lata 60 m.in. – „Obladi oblada”, „Tak bardzo się
starałem”
Roztańczone lata 70 – m.in. – „ Daddy
cool”, „One way ticket”
Kolorowe lata 80 – m.in. –
„Cherry lady”, „Flames of love”
Dobre , bo polskie -
m.in. – „Małgośka”, ” Mój przyjacielu”
Przeboje
polskiego rocka m.in. – „ Ale w koło jest wesoło”, „ Mniej
niż 0”
Możemy organizować andrzejki, mikołajki. Wstęp - 30 zł (z paczką) lub 5 zł (bez paczki). Kursy komputerowe. Plastykę. Kogoś nie stać? Trudno, przykro nam, niestety, ale nie.
I oczywiście - piszemy granty. W tym roku są na zajęcia teatralne. W przyszłym - może będą granty na komputery. Na infrastrukturę. Musimy być elastyczni, bo przecież nie wiemy, jaki program grantowy wprowadzi ministerstwo na przyszły rok. Może będą pieniądze na pracę z seniorami. A może tylko na pracę z dziećmi? Lub gimnazjalistami? Mamy plan na 12 miesięcy. A potem? Potem zobaczymy.
Autor:
Pracownicy Mniejszych Ośrodków Kulturalnych w Większych Ośrodkach Miejskich
o
01:06
Brak komentarzy:
Etykiety:
dom kultury,
dotacja,
grant,
kultura,
MKiDN,
samofinansowanie
czwartek, 30 października 2014
Dzień z życia
Gdyby ktoś kiedyś zastanawiał się jak wygląda dzień z życia Pracownika Mniejszego Ośrodka Kulturalnego to śpieszymy z relacją. Bo nie jest on ani krótki, ani łatwy, ani prosty.
Bo po odpaleniu komputera rozpoczyna się codzienna nerwowa prasówka - a nuż gdzieś się znajdzie jakiś grant. Dofinansowanie. Dotacja. Cokolwiek. Na zakup materiałów plastycznych, na zaproszenie gości, na wyjazd, na warsztaty. Nie w głowie nam wielkie projekty, wielomilionowe kontrakty i nazwiska w prasie. Już prędzej kredki, płótno.
Jeśli się coś znajdzie - radość. I pisanie. I liczenie. Jeśli nie - rozpoczynamy proces czasochłonnego "załatwiania". Bo może ktoś ze znajomych znajomych przyjedzie i poprowadzi warsztaty z wzronictwa albo z projektowania czcionek. A może znajdzie się ktoś, kto po godzinach i z dobego serca zrobi zajęcia z improwizacji. Możliwości jest wiele, w końcu liczba znajomych i znajomych znajomych nie mówiąc już o znajomych znajomych znajomych może być nawet nieskończona. Zresztą, każdy z nas cierpi na chorobą duchową zwaną społecznictwem. Dzwonimy zatem i piszemy, niezrażeni, bo może jacyś studenci, może jakaś instytucja pomoże, wesprze.
Początki bywają trudne, ale po jakimś miesiącu bez najmniejszych trudności (i zahamowań) już po pierwszych pięciu minutach spędzonych ze znajomą/znajomym, nawet jeśli od miesięcy się nie widzieliśmy, Pracownik Mniejszego Ośrodka Kulturalnego jest w stanie wyrzucić z siebie (wyciągając przy tym opasły kalendarz): "Słuchaj, może być chciał coś zrobić u mnie z dzieciakami/młodzieżą/dorosłymi/seniorami?". Bo właśnie realizuje taki a nie inny program aktywizacji, wpadł na pomysł, realizuje misję swojego miejsca pracy.
Więc Pracownik Mniejszego Ośrodka Kulturalnego szuka i prosi, pisze i dzwoni. Załatwia. Choć teoretycznie mógłby zrobić kursy z gitary, języka angielskiego, takie trochę tańsze od tych komercyjnych (bo w końcu jest misja no i warunki też nie takie jak w prywatnej szkole). Ale nie, przecież ten Mniejszy Ośrodek Kulturalny mógłby być inny, trochę bardziej otwarty, trochę ciekawszy. Może nawet z darmowymi warsztatami.
A potem, już pod koniec dnia musi napisać plan rozwoju, w którym obligatoryjnym punktem jest "zwiększenie stopnia samofinansowania się ośrodka". A działaniami - płatne kursy, wynajęcia sali, zdobycie sponsorów.
Autor:
Pracownicy Mniejszych Ośrodków Kulturalnych w Większych Ośrodkach Miejskich
o
05:09
Brak komentarzy:
Etykiety:
dom kultury,
dotacje,
finansowanie kultury,
granty,
sponsor
wtorek, 28 października 2014
dobry PR to podstawa - czyli gdy spec of PR spotyka się z instytucją kultury
Dziś, wiadomo, dobry PR to wszystko. Czasy, w których GUS zakup telewizora wlicza do wydatków na kulturę są szczególnie ciężkie dla instytucji kultury - a szczególnie dla małych, peryferyjnych ośrodków kultury.
W takich przypadkach dyrektorzy często szukają pomocy i wysyłają swoich pracowników różnego szczebla na rozmowy ze specjalistami. W cenie są zwłaszcza specjaliści od wizerunku i rebrandingu, zaprawieni w bojach z napojami gazowanymi, sieciami telefonicznymi, komercyjnymi rozgłośniami radiowymi i innymi.
I tak załamani i podłamani, ale pełni nadzieji wkraczają pracownicy niższego szczebka na spotkanie z suto opłacanymi, pełnymi sukcesów rekinami reklamy. W ich głowach pełno pomysłów: może akcja malowania murali, może jakieś warsztaty filmowe podczas których powstanie film reklamowy, może jakaś akcja wiralowa, może...
Ale rzeczywistość jest bezwzględna. Malowanie murali? Warsztaty filmowe i film wiralowy? Nie, jednym ruchem głowy specjalista od PR odrzuca te pomysły. Trzeba myśleć na większą skalę. Trzeba postawić na działania o znacznie większym zasięgu. Serce Pracownika Mniejszego Ośrodka Kultury Większego Ośrodka Miejskiego zamiera.
I nagle słyszy to słowo, które każdego przyprawia o palpitacje serca - ulotki. Dużo ulotek. Dużo kolorowych ulotek. A ponieważ te właśnie ulotki mają jeden z najniższych współczynników sukcesu (mniej ma tylko lista mailingowa i poczta gołębia) to trzeba wydrukować ich więcej. I rozdać więcej. nie sto, nie pięćset i nawet nie tysiąc, ale pięć tysięcy, sześć, siedem.
I przybity pracownik mniejszego ośrodka kultury powraca uginając się pod ciężarem kilku tysięcy ulotek, które będzie musiał rozdać. Sam, bo nie ma pieniędzy na zatrudnienie kogoś na drugi etat, a etyczny pracownik mniejszego ośrodka kultury nie wyśle w listopadową pluchę żadego z wolontariuszy. Choćby dlatego, że żadnego nie posiada.
Autor:
Pracownicy Mniejszych Ośrodków Kulturalnych w Większych Ośrodkach Miejskich
o
02:28
Brak komentarzy:
Etykiety:
jak promować kulturę,
kultura się liczy,
media,
PR,
promocja
czwartek, 23 października 2014
z cyklu: tworzenie oferty
W mniejszych instytucjach kultury szczególny nacisk kładziemy na ofertę. Szukamy wolontariuszy, instrutorów, wymyślamy ciekawe i inspirujące zajęcia.
Nie zawsze jednak są na to fundusze. W takich sytuacjach dyrektorzy zazwyczaj proponują, by pracownicy niższego szczebla postawili na niekonwencjonalne metody i zajęcia.
Autor:
Pracownicy Mniejszych Ośrodków Kulturalnych w Większych Ośrodkach Miejskich
o
09:44
Brak komentarzy:
Etykiety:
art-recykling,
malarstw,
oferta domu kultury,
warsztaty
środa, 22 października 2014
Inwentarz
Od dawna uważamy, że zasoby Mniejszych Ośrodków Kulturalnych zasługują na szczególną uwagę, może nawet powinnny stać się inspiracją do realizowanego (oczywiście w Większych Ośrodkach Kultury) projektu artystycznego.
Bo proszę sobie wyobrazić sytuację, w której okazuje się, że nie tylko portret śp. Cyrankiewicza znajduje się w schowku, to jeszcze wpisany jest w inwentarz stały jednego ze znanych nam Domów Kultury.
W takich sytuacjach plastikowy baranek i strój Mikołaja nie budzą już chyba żadnego zdziwienia.
Autor:
Pracownicy Mniejszych Ośrodków Kulturalnych w Większych Ośrodkach Miejskich
o
10:27
Brak komentarzy:
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


