W czasach, w których produkcję MET obejrzeć można w kinie spożywając przy tym popkorn, a żeby we Wrocławiu obejrzeć faksymilie Picassa trzeba zapłacić za bilet 40 zł, w czasach międzynarodowych festiwali, biletów po stówce i karnetów za 5 stówek, na obrzeżach obiegu kulturalnego i peryferiach większych ośrodków miejskich i w mniejszych ośrodkach miejskich, nie mówiąc o tych zupełnie małych, funkcjonują domy kultury, ośrodki kultury, domy twórcze, muzea i izby muzealne, galerie i inne.
I właśnie o nich (i o nas) będziemy pisać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz